Stanisławski: - Czuję wsparcie ze strony radomskich kibiców Szymon Stanisławski, chociaż kolejną rundę występuje poza Radomiem, jest mocno związany z lokalnym sportem. Opowiedział o swojej przygodzie piłkarskiej, relacjami z piłkarzami Radomiaka, ale także dołączył do grona sportowców, którzy włączyli się w jeden z programów profilaktycznych dla dzieci i młodzieży
Materiał współfinansowany przez Gminę Miasta Radomia w ramach realizacji zadania pn. "Prowadzenie pozaszkolnych programów profilaktycznych dla dzieci i młodzieży zagrożonych narkomanią".
Kolejną rundę występujesz poza Radomiem. Jesteś jednak tak mocno związany z lokalnym sportem, że wiele osób mocno ci dopinguje i systematycznie śledzi Twoje występy...
Szymon Stanisławski: Moja przygoda z piłką zaczęła się od tego, że tata miał już dosyć powybijanych szyb i stłuczonych żyrandoli w domu, więc postanowił mnie i mojego brata zapisać na treningi do klubu Viki Radom. Miałem wtedy sześć lat, ale od początku nie widziałem nic poza piłką nożna. Na mojej drodze było dużo przeszkód i wyrzeczeń, ale udało się. Gram w piłkę, a chyba nie ma nic lepszego, jeżeli hobby staje się pracą. Obecnie gram w Wiśle Puławy razem z moim przyjacielem, Krystianem Putonem i nie ukrywam, że czuć wsparcie ze strony radomskich kibiców. Zawsze po wygranym meczu dostajemy od nich wiadomości z gratulacjami. Także ja śledzę bacznie poczynania Zielonych. Mam kontakt z chłopakami, jak jestem w Radomiu staram się z nimi spotykać i powspominać wspólne występy. Trzymam mocno kciuki za Radomiaka i mam nadzieję, że zgodnie z zasadą do trzech razy sztuka, zespół uzyska awans.
Przez wiele lat mówiło się, że poziom futbolu w poszczególnych zakątkach kraju się różni. Mając porównanie występów z Radomiakiem, a ostatnio w Orlętach, a obecnie w Wiśle, rzeczywiście widać te różnice?
- W trzeciej lidze często jest tak, że dużo zespołów się "męczy". Przykładem mogą być ŁKS Łódź, Odra Opole, czyli ubiegłoroczni beniaminkowie drugiej ligi, którzy rok później awansują do pierwszej ligi.
Z racji na Twoje występy na drugoligowym szczeblu, a obecnie walkę o punkty poza Radomiem, wielokrotnie miałeś zapewne dostęp do wszelkiego rodzaju używek. Wielu młodych ludzi, niestety także sportowców, decyduje się, żeby sięgnąć po narkotyki, dopalacze. Udało Ci się tego uniknąć?
- Wśród sportowców nie spotkałem się z sytuacją, aby ktoś sięgał po dopalacze czy narkotyki. Natomiast nastały takie czasy, że nie ma problemu z dostępnością wszelkiego rodzaju używek i dziwi fakt, że pomimo kolejnych informacji o przedawkowaniu dopalaczy - nawet ze skutkiem śmiertelnym - młodzież nadal po nie sięga. A osobiście, nigdy nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby zażyć narkotyki. Zdaje sobie sprawę jakie mogą być skutki ich zażycia i staram się być dobrym przykładem dla młodych sportowców.
Jako sportowiec, masz jednak zapewne wiedzę na temat jakie mogą być negatywne skutki przeholowania?
- Rzeczywiście nie jest trudno znaleźć w Internecie informacji o tym, że znany sportowiec wpadł w sidła narkotyków. Brakuje chyba świadomości, że od pierwszego zażycia można się uzależnić i zniszczyć sobie życie .
Wiele osób próbuje przekonać młodzież do teorii, że sięganie po różnego typu używki, nawet dopalacze to świetny sposób na rozładowanie stresu czy odreagowanie go. Ewentualne wpadki młodych ludzi zajmujących się sportem można tłumaczyć ogromnym reżimem pracy?
- Na szczęście nie słyszałem, żeby znany sportowiec czy aktor zachęcał do sięgania po narkotyki jako świetny sposób na rozładowanie stresu . Myślę, że ludzie którzy propagują dopalacze jako dobry sposób na cokolwiek, to głównie osoby, które mają z tego korzyści finansowe .
Jaki więc sposób, poleciłbyś na rozładowanie ciągle rosnącej adrenaliny?
- W moim życiu są momenty, w których rozładowanie adrenaliny jest potrzebne. Często jest tak, że dzień po meczu jeżdżę wczesnym rankiem na ryby. Cisza i spokój to świetny sposób na rozładowanie energii. Drugim sposobem jest gra na gitarze. Praktykuję ją od kilku lat i to również pomaga mi w odstresowaniu. Ale nie ukrywam ze są momenty, w których mi tej adrenaliny brakuje. Wtedy idę na wspinaczkę lub jeżdżę na motorze.
Poleć artykuł swoim znajomym
Chcesz znać wyniki jeszcze szybciej, a jeszcze nie dołączyłeś do nas na Facebooku? KONIECZNIE ZRÓB TO TERAZ!
|
Data: 2018-08-30 11:00:24 | Kategoria: Piłka Nożna / 2 liga | Odwiedzin: 3332
|
|
|
|
|